Krakowski Piknik

Witam,

Strona Piersidiagnostyka.pl powstała z dwóch powodów, żeby chociaż trochę pomóc tym, których dotknęły problemy związane z diagnostyką i leczeniem chorób piersi oraz by promować, namawiać zachęcać do badania profilaktycznego piersi.

Jeżeli chodzi o pierwszy powód to ukazała się właśnie książka pt. „ O życiu z rakiem i po raku” Praktyczny poradnik dla każdego, pod redakcją naukową Krystyny de Walden-Gałuszko, która całkowicie realizuje potrzebę pomocy pacjentce / pacjentowi/ najbliższym, która zachorowała na raka piersi. Ta książka to spełnienie moich marzeń, jakkolwiek dziwnie to brzmi. To wspaniale napisany, rzeczowy poradnik tłumaczący chorobę (raka), pomagający przez nią „przejść”, zarówno samemu choremu jak i jego najbliższym. Mówi o bólu, o strachu o codziennym życiu (jedzeniu, aktywności fizycznej, śnie i życiu seksualnym). Są tutaj adresy organizacji wspierających pacjentki i pacjentów chorujących na nowotwory. Polecam każdemu, kto ma taką potrzebę.

Pozostaje mi zająć się pozostałymi problemami (zwykle „nie-chorobami”) związanymi z piersiami oraz namawianiem, zachęcaniem do badań profilaktycznych. Za namową pisma Istota.info wraz z portalem „Porozmawiajmy o zdrowiu” weźmiemy udział w „Krakowskim Pikniku”. Ciekawym wydarzeniu plenerowym, podczas którego chcemy przełamywać strach przed badaniami, w tym wypadku mammografią piersi. Zapraszam do śledzenia programu Pikniku Krakowskiego” i zapraszam do Nas.
https://www.facebook.com/piknikkrakowski/

Raka nie ma się co bać, raka trzeba leczyć !

Historia, którą chcę opowiedzieć nawiązuje do materiału jaki napisała dla Nas pani Psycholog Marta Banout. Bardzo zależało mi, żeby na stronie www.piersidiagnostyka pojawił się materiał dotyczący psychoterapii w radzeniu sobie z problemami związanymi z chorobami piersi, strachem przed rakiem piersi, który to strach czasami dominuje życie kobiety, a czasami życie całej rodziny. Oraz informacja/drogowskaz gdzie szukać pomocy jeżeli znajdziemy się w gronie tych 8%, które pewnego dnia usłyszą, że „to rak „ Nikt z Nas nie jest na to przygotowany, nie jesteśmy przygotowani nawet na taką wiadomość dotyczącą naszych najbliższych, rodziny i bliskich przyjaciół. Byłam świadkiem bardzo różnych reakcji, wszystkie są jak najbardziej zrozumiałe. Często widzę, że pomoc psychologiczna byłaby bardzo wskazana partnerowi czy partnerce, bardziej niż samemu pacjentowi. Wracając do naszego przypadku, zadzwoniła do mnie pacjentka z miejscowości oddalonej ok 200 km od Krakowa, przerażona wynikiem swojego badania USG piersi. Następnego dnia pacjentka była u mnie w gabinecie ze zrobioną poprzedniego dnia mammografią. W badaniu fizykalnym i w USG widoczne były dwie zmiany w tej samej piersi o wyglądzie raka, tzw. BIRADS 5. Zrobiłyśmy biopsję gruboigłową BAG i teraz czekamy na wynik histopatologiczny i receptory, ale pacjentka już w środę zgłosiła się do poradni specjalistycznej. Zbierając wywiad pacjentka powiedziała mi, że rok wcześniej była na badaniu USG piersi gdzie zalecono dalszą diagnostykę, ale jakoś jej to umknęło. Wieczorem tego dnia Pani Psycholog przysłała mi artykuł obiecany kilka tygodni wcześniej. Temat strachu przed rakiem, jaki Pani psycholog poruszyła w swoim artykule bardzo trafnie opisuje przypadek mojej pacjentki. Ponieważ jesteśmy dopiero na początku diagnostyki jestem z pacjentką w kontakcie i ośmieliłam się zapytać dlaczego rok temu nie posłuchała zaleceń. Teraz w ciągu paru dni pani zrobiła mammografię, USG, biopsję, była u kilku lekarzy, trudno nie zapytać dlaczego? Myślę, że Pani Psycholog odpowiada na to pytanie. Bo istnieje w nas, coś takiego jak strach przed rakiem. Celowo używam słowa rak tak często, chcę siebie i moich czytelników z tym słowem oswoić. Raka nie ma się co bać, raka trzeba leczyć bo teraz to choroba uleczalna! Całkowicie. Częścią niezwykle ważną w leczeniu raka jest nasza psychika. Ona nam pomaga na każdym etapie leczenia jak i po wyleczeniu, a u niektórych i przed zachorowaniem. Polecam artykuł Pani Psycholog i zachęcam do korzystania z pomocy psychologicznej, zdecydowanie częściej niż to robimy.

Psychoonkologia – wsparcie w leczeniu i zdrowieniu

Lęk: w kontekście choroby nowotworowej to słowo bywa powtarzane wiele razy
i w wielu okolicznościach. Oczywiście jest on naturalny, często początkowo rośnie, a następnie – w miarę zdobywania informacji, przyzwyczajenia do nowej sytuacji i w obliczu wsparcia – spada. Jeśli utrzymuje się długo, wpływa na codzienne życie znacznie je utrudniając – warto sięgnąć po pomoc profesjonalistów.

Psycholożka, certyfikowana terapeutka Terapii Simontonowskiej, edukatorka seksualna, psychoterapeutka w trakcie szkolenia w nurcie poznawczo-behawioralnym. Członkini Polskiego Towarzystwa Psychoonkologicznego i Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej. Doktorantka Wydziału Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Na co dzień pracuję w Centrum Medycznym „Na Rudzkiej” oraz na Oddziale Onkologicznym Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 3 w Rybniku. Ukończyłam kursy Racjonalnej Terapii Zachowania oraz Dialogu Motywującego. Jestem autorką artykułów w czasopiśmie „Psychologia w praktyce”; prowadzę warsztaty dla dzieci, młodzieży i dorosłych (dotyczące m. in. komunikacji, higieny zdrowia psychicznego, stresu i profilaktyki zdrowotnej).

Lęk przed lękiem

Jest jednak jeden lęk, który – choć niezwiązany bezpośrednio z diagnozą poważnej choroby – wydaje się być najniebezpieczniejszy: to lęk przed regularnymi badaniami profilaktycznymi i kontrolnymi. Ma on często moc demotywującą – w obawie przed niekorzystnym wynikiem badania pacjenci unikają wizyty u lekarza. Często pojawia się również tzw. myślenie magiczne – „nie badam się, bo mogą coś u mnie wykryć”. Tymczasem poddanie się badaniu nie ma mocy wywołania nowotworu ani nie zwiększa prawdopodobieństwa zachorowania. Pozwala tylko (a może aż?) na diagnozę stanu faktycznego – zdrowia bądź choroby. Równie powszechne jest niestety przekonanie, że „lepiej nie wiedzieć”. W takiej sytuacji warto uświadomić sobie, czego tak naprawdę się boję? Najczęstsza odpowiedź brzmi: „boję się zachorować, ale jeśli już zachoruję, to chcę otrzymać najlepsze możliwe leczenie i wsparcie tak, aby mieć jak największe szanse na wyleczenie”. Odpowiedź ta jest kluczem do zwiększenia odpowiedzialności za własne życie i zdrowie, ale i motywacją do zgłoszenia się na badania – „jeśli jestem chory, to CHCĘ o tym wiedzieć możliwie jak najwcześniej, aby móc jak najszybciej podjąć leczenie”.

Po co mi wsparcie?

Jeśli jednak przychodzi moment, w którym dowiadujemy się o chorobie, rozpoczynamy pogłębioną diagnostykę, a później leczenie, jedną z opcji do rozważenia jest również skorzystanie z pomocy psychologicznej. Choć wiele mitów dotyczących jej już upadło, nadal spotykam się z deklaracją: „ja sobie radzę, nie mam depresji, nie potrzebuję psychologa”. Oczywiście każda pacjentka i każdy pacjent ma prawo zdecydować, czy, kiedy i w jakiej formie skorzysta ze wsparcia. Warto jednak pamiętać, iż psycholog czy psychoonkolog nie tylko diagnozuje nieprawidłowości czy problemy, ale może też pomóc w rozwoju, poszerzaniu kompetencji, zwiększaniu umiejętności radzenia sobie.

Jedną z wartościowych propozycji opracowanych dla pacjentów/ek i ich bliskich jest Terapia Simontonowska – spójny program złożony z technik poznawczo-behawioralnych. Najczęściej terapia prowadzona jest w formie kilkudniowych warsztatów, podczas których poruszane są tematy takie jak radzenie sobie z emocjami i stresem, wsparcie i komunikacja, zabawa, relaks i odpoczynek, ale także: lęk przed nawrotem czy przekonania dotyczące śmierci. Każda uczestniczka i każdy uczestnik mają prawo, ale nie obowiązek, dzielić się własnymi przemyśleniami w poruszanych obszarach tematycznych, najważniejsze jednak jest zdobycie nowych umiejętności, aby lepiej radzić sobie ze stresem i wyzwaniami dnia codziennego – nie tylko w chorobie i procesie leczenia, ale również po wyzdrowieniu i niezależnie od etapu zaawansowania choroby. Terapia Simontonowska bywa również prowadzona indywidualnie przez certyfikowanych terapeutów, do których kontakt można znaleźć na stronie Simontonowskiego Instytutu Zdrowia.

Wiedza psychologiczna „dla każdego”

Pomoc psychologiczna może dotyczyć różnych kwestii i obszarów życia, ważnych dla pacjenta/ki i zgłaszanych w rozmowie. Są jednak również wątki, które pojawiają się
u większości osób – nie tylko chorujących, ale również ich bliskich i całego społeczeństwa. Wśród popularnych haseł pojawia się na przykład „walka z rakiem” – sformułowanie, które – choć bywa motywujące – w dalszej perspektywie wyrządza wszystkim więcej krzywdy, niż pożytku. Po pierwsze, stosowanie militarnych sformułowań uruchamia w naszej głowie adekwatne skojarzenia: obrazy pola walki, cierpienia, wojny. Po drugie, „walka” zakłada, że są wygrani i przegrani – czy naprawdę chcemy myśleć, że ktoś, kto zmarł w wyniku choroby „przegrał”? Czy ktokolwiek mówi o „walce z cukrzycą” albo „przegraniu z udarem”? Choroba nie jest potworem, a śmierć z jakiegokolwiek powodu – choć często niechciana – nie jest wrogiem, a naturalną częścią życia. Uważność na to, jakiego języka używamy, ma znaczenie dla naszego samopoczucia. Zamiast „walki” warto mówić o radzeniu sobie
z chorobą, leczeniu albo zdrowieniu. Każda z tych opcji budzi zupełne inne skojarzenia
i konsekwencje niż myślenie i mówienie o chorobie jako o walce.

Podobnie jest z myśleniem o chemioterapii, że „to trucizna”. Czy naprawdę ktoś o zdrowych zmysłach pozwoliłby regularnie wlewać sobie w żyły truciznę? Osoby, które decydują się na leczenie chemioterapią robią to, ponieważ są przekonane o szansie, jaką daje leczenie i chcą z niej skorzystać. Tak, jak nasz organizm reaguje na samo wyobrażenie sobie cytryny, tak też może reagować na wyobrażanie sobie innych rzeczy – stąd też myślenie o przyjmowanym leczeniu w sposób oparty na faktach i uznający jego zdrowotną wartość jest potencjalnie bardziej sprzyjający, niż wyobrażanie sobie otrzymywanego leczenia jako zatruwającego czy wykańczającego.

Więcej o tym, w jaki sposób myślenie wpływa na nasze emocje, podejmowane przez nas działania i ogólne samopoczucie można przeczytać w książce „ABC twoich emocji” (Maultsby, deBernardi, Wirga – link do strony www w kolejnej sekcji). Ten samopomocowy podręcznik nie dotyczy bezpośrednio osób z chorobą nowotworową, uczy jednak rozumienia swoich emocji i radzenia sobie z nimi w każdych życiowych okolicznościach.

Gdzie szukać pomocy?

W Internecie można znaleźć mnóstwo różnych stron i informacji, z których część niestety jest mocno nierzetelna i zamiast poprawić samopoczucie pacjentów, może je pogorszyć. Również szukanie pomocy psychologicznej może być wyzwaniem – choć większość psychologów powinna skutecznie wesprzeć pacjentów w chorobie, część nie zna specyfiki leczenia i problemów towarzyszących chorym. Poniższy wybór stron i miejsc, w których można otrzymać pomoc, jest oczywiście wyborem subiektywnym. W samodzielnych poszukiwaniach warto kierować się następującymi kryteriami: czy strona, którą czytam, prowadzona jest przez profesjonalistów? Czy to forum, czy strona informacyjna? Jakie doświadczenie ma dana osoba (instytucja, grupa) w pracy w obszarze psychoonkologii? Na koniec warto rozważyć też pytanie niemniej ważne: czy po przeczytaniu tych treści (rozmowie z tą osobą, kontakcie z tą instytucją) czuję się gorzej, czy lepiej? Mam nieco więcej nadziei, czy jej poziom gwałtownie spadł? Zdobyłam/em wartościową wiedzę, czy tylko najdłam/em się strachu? Wsłuchanie się we własny „emocjonalny kompas” może niejednokrotnie przynosić lepsze efekty, niż niemal obsesyjne poszukiwanie wszystkich możliwych informacji o chorobie… Ważne więc, aby znaleźć dokładnie takie wsparcie, jakiego w danym momencie potrzebujemy. Pomoc czeka i jest jej wiele. Powodzenia!
Marta Banout

Simontonowski Instytut Zdrowia www.simonton.pl

Stowarzyszenie Unicorn i Centrum Psychoonkologii www.unicorn.org.pl

Fundacja Rak`n`Roll www.raknroll.pl

Portal samopomocowy i psychoedukacyjny www.nieborak.wordpress.com

Książka samopomocowa i seria webinarów www.abcemocji.pl

Szkolenia z Racjonalnej Terapii Zachowania www.facebook.com/pracowniartz

Zespół psychoterapeutów w Gliwicach www.konkret-psychoterapia.pl/

Moja strona www z ofertą wsparcia i plikami do pobrania www.martabanout.com

“Morderca” kobiet

Chciałam Wam polecić rozmowę z jedną z największych specjalistów dr n.med. Ewą Kempisty-Jeznach, zajmującą się zmianami hormonalnym, również tymi w czasie przekwitania. Pani doktor jest też autorką wielu książek, ja znam książkę „Testosteron“, i gorąco polecam ją paniom i panom. „Hormony a piersi“ to temat bardzo wielu pytań. Hormony powinnyśmy, a czasami musimy zażywać nie tylko z powodu chorób piersi. Zawsze kiedy pada hasło „hormony“ pojawia się czerwone światełko – a co z rakiem piersi? Pracuję z przypadkami raka piersi prawie dwadzieścia lat. Widziałam mnóstwo badań na temat hormonoterapii i raka piersi. Znam prace naukowców, które wykazują, że kobiety zażywające hormony mają większe prawdopodobieństwo zachorowania na raka piersi, ale również czytałam prace pokazujące, że kobiety zażywające hormony, rzadziej chorują na raka piersi. Przez lata słyszałam, też, że to hormon estrogen jest odpowiedzialny za raka piersi, a teraz pojawiają się prace, że hormon ten chroni przed rakiem piersi. Niezależnie od tego w którą stronę przechyla się wskazówka jego obecności, zwiększa/zmniejsza ryzyko zachorowania na raka piersi. Wychylenie to jest bardzo, bardzo, niewielkie. Ryzyko zachorowania na raka jest dużo mniejsze na przykład niż otyłość, która zdecydowanie zwiększa ryzyko zachorowania na raka piersi. Największym „mordercą“ kobiet z powodu raka piersi jest zbyt późne dotarcie do lekarza specjalisty zajmującego się chorobami piersi.

Ponieważ, jak mówi pani doktor w rozmowie z Agatą Niemien menopauza dotyczy coraz młodszych kobiet, nawet trzydziestokilkuletnich, warto jest znać jej objawy i jak się leczyć. Znaczna część rozmowy dotyczy męskiej andropauzy, świetna, polecam. https://www.facebook.com/jola.lapczynska/posts/3215832495177334

Badajmy się częściej

Dzisiejszy przypadek jest szczególny, muszę jednak zaznaczyć, że dla mnie każdy przypadek jest szczególny. Dotyczy młodej trzydziestokilkuletniej pacjentki, która w wieku dwudziestu kilku lat przeszła operację powiększenia piersi poprzez wszczepienie implantów.

Pacjentka wyczuła sobie w piersi, kilkumilimetrowy guzek, przesuwalny względem podłoża (w tym przypadku implantu). Podczas wywiadu, okazało się, że jest znacznie obciążona rodzinnie, rakiem piersi i jajnika.

Wykonaliśmy badania. W USG wyczuwalna zmiana odpowiadała 3 mm zmianie o wyglądzie torbieli z nieco gęstą treścią w skali BIRADS 3, a wynik biopsji gruboigłowej był dla nas lekarzy zaskoczeniem – rak zrazikowy w skali BIRADS 5. Natomiast w mammografii obraz odpowiadał zmianie o wyglądzie łagodnym w skali BIRADS 2. Rezonans magnetyczny uwidocznił zmianę o niejednoznacznym wyglądzie BIRADS 3.

Co jest niezwykłego w tym przypadku? Tak jak poprzedni przypadek pokazuje nam, jak ważną rolę odgrywa samobadanie piersi. Pokazuje nam, że w przypadku pacjentek obciążonych rodzinnie rakiem piersi i jajnika musimy wykazać szczególną ostrożność i częściej sprawdzać charakter zmiany w biopsji gruboigłowej. Implanty piersi nie są przeciwwskazaniem do wykonania biopsji gruboigłowej czy mammografii, musi jednak to robić doświadczony lekarz czy technik, tak by nie uszkodzić implantu.

Pacjentka przeszła operację mastektomii z usunięciem implantu i wszczepieniem nowego, nieco większego implantu celem uzyskania dobrego efektu kosmetycznego. O efektach kosmetycznych, i o tym, jak ważną rolę odgrywają opowiem innym razem.

“Samobadanie”

Pacjentkę, która ostatnio zgłosiła się do mnie na badanie kontrolne, znam już od dawna. Gdy zgłosiła się do mnie pierwszy raz była w pierwszym trymestrze ciąży, mając niewiele ponad 30 lat i będąc już szczęśliwą mamą trójki dzieci. Zgłosiła się do lekarza z powodu wyczuwalnego zgrubienia w piersi, które ją zaniepokoiło.

Piersi w czasie ciąży ulegają różnym zmianom, szczególnie odczuwalne są te w pierwszym trymestrze i pod koniec ciąży, dlatego łatwo jest zbagatelizować pewne objawy. Na szczęście w tym przypadku pacjenta, która już poznała zmiany w piersiach związane z ciążą, nie zignorowała niepokojących ją objawów i co najważniejsze nie pozwoliła zignorować ich lekarzom.

Podczas badania wykonaliśmy USG piersi, które nie wykazało ewidentnej zmiany ogniskowej, a w miejscu zgrubienia widoczny był obszar, który mógł odpowiadać zmianom widocznym w ciąży, sklasyfikowany jako BIRADS 3 (zmiany prawdopodobnie łagodne). Następnie wykonałam biopsję gruboigłową, która potwierdziła obecność DCIS (BIRADS 5). Wykonana mammografia uwidoczniła prawie 6 cm obszar z podejrzanymi mikrozwapnieniami (BIRADS 5).

Pacjentka jest szczęśliwą mamą teraz już czwórki dzieci i prawdopodobnie niedługo przejdzie operację rekonstrukcji piersi.

Co jest ważne w tym przypadku:

  1. Samobadanie. Dzięki samobadaniu pacjentka wiedziała, że zmiany które wyczuwa są niepokojące, inne niż te które znała do dej pory. W samobadaniu szukamy „inności”. Tylko sama pacjentka (nie lekarz) może ocenić czy to co czuje, i wyczuwa pod palcami, rozpoznaje jako zmiany inne niż do dej pory.
  2. Ciąża nie jest okresem, kiedy możemy ignorować zmiany w piersiach.
  3. W ciąży wykonujemy zarówno biopsję (tylko gruboigłową) jak i mammografią jeżeli specjalista zleci takie badania.
  4. Operacje rekonstrukcji piersi są refundowane przez NFZ. Takie odroczone rekonstrukcje najczęściej wykonyją chirurdzy plastycy z doświadczeniem w operacjach rekonstrukcji piersi.

Kiedy wykonujemy mammografię?

  • U wszystkich pacjentek które ukończyły 40 lat i zgłaszają dolegliwości w piersiach, a w ostatnich 6 miesiącach nie miały wykonywanej mammografii. Dlaczego powyżej 40 lat? – wynika to z budowy piersi. Osoby młodsze mają tzw. gęstą budowę piersi. To znaczy ich piersi są w głównej mierze zbudowane z tkanki gruczołowej. Tkanka gruczołowa na zdjęciu mammograficznym jest biała i rak też jest biały. W miarę jak nam przybywa lat tkanka gruczołowa jest zastępowana przez tkankę tłuszczową. Tkanka tłuszczowa jest w mammografii czarna, a rak biały. W piersiach o tak zwanej budowie tłuszczowej czułość mammografii to prawie 100% (w czarnej piersi zawsze zobaczymy białego raka). U osób bardzo młodych i u tych których piersi niezależnie od wieku mają budowę gruczołową czułość mammografii spada do poniżej 50% (w białych piersiach nie zawsze zobaczymy białego raka). Większość piersi ma budowę mieszaną gruczołowo-tłuszczową lub tłuszczowo-gruczołową,
  • u wszystkich pacjentów niezależnie od wieku u których zdiagnozowano raka piersi,
  • u pacjentów w wieku 35-39 lat jeżeli klinicznie lub w badaniu USG obraz piersi budzi podejrzenie raka (w skali BIRADS 4 lub 5 ),
  • Możemy wykonać mammografię u kobiety ciężarnej lub karmiącej piersią ale tylko na zlecenie specjalisty, jeżeli obraz kliniczny budzi podejrzenie raka nawet jeżeli w badaniu USG nie widzimy zmian podejrzanych,
  • Jako badanie profilaktyczne u każdej kobiety która ukończyła 50 r.ż a przed ukończeniem 70 r.ż. raz na dwa lata. Do badania profilaktycznego nie potrzebne jest skierowanie wystarczy dowód osobisty. Niestety szansa, że zachorujemy na raka piersi po 70 r.ż. jest taka sama, a nawet większa niż wtedy gdy mamy 50 lat dlatego bardzo zachęcam panie po 70 r.ż. do wykonywania profilaktycznych mammografii raz na dwa lata.

    Więcej: https://piersidiagnostyka.pl/mammografia/

Mammografia ratuje życie

Za namową kolegi (tego samego wraz z którym tworzę tę stronę), chciałabym dzielić się z Wami ciekawymi przypadkami z mojej praktyki lekarskiej, które dotyczą diagnostyki piersi. Będę starała się opisywać ciekawe historie z minionego tygodnia, a jeżeli takich akurat nie będzie, to tymi, które wydarzyły się wcześniej. Będę opisywała jeden przypadek na tydzień, tak żeby Was nie zanudzić historiami, które moim zdaniem, mogą być dla Was przydatne.

Ostatnio zgłosiła się do mnie na bandanie USG piersi pacjentka ponad siedemdziesięcioletnia. Zawsze w takiej sytuacji pytam, kiedy wykonywała ostatni raz mammografię. W dojrzałym wieku badanie mammograficzne jest podstawowym badaniem, tzw 1-wszego rzutu, z uwagi na strukturę piersi w tym wieku. Zwykle w takim wypadku badanie to jest jedynym, które musimy wykonać, żeby wykluczyć raka. Natomiast jeżeli mammografia uwidoczni jakąś zmianę, wtedy wykonujemy mammografię dodatkową (najczęściej tomosyntezę) i USG piersi. Jeżeli te badania również uwidocznią zmiany, wówczas musimy wykonać biopsję gruboigłową. U tej pacjentki wskazane jest wykonanie dodatkowej biopsji, po wyjaśnieniu pacjentce jej przypadku, pani podzieliła się ze mną informację, którą, ja również, chcę się z wami podzielić.

Pani powiedziała mi, że słyszała, iż w Stanach Zjednoczonych nie wykonuje się już mammografii i biopsji cienkoigłowych. Jest w tym ziarenko prawdy. Gdy w Europie Zachodniej zaniechano wykonywania biopsji cienkoigłowych (w zakładce biopsja cienkoigłowa tłumaczę dlaczego), Stany Zjednoczone były jeszcze troszeczkę „do tyłu” z decyzją o rezygnacji z tego badania. Wynikało to jednak tylko z czystej ekonomii. Dopóki w USA za badanie i leczenie chorób piersi trzeba było zapłacić z własnej kieszeni (tzn. wykupić ubezpieczenie, które pokrywało koszt badania), to profilaktyka i leczenie wyglądały nieco inaczej. Biopsja cienkoigłowa jest badaniem specjalistycznym, które nie nastręcza dużych kłopotów i jest praktycznie bezinwazyjna. Badanie to jednak ma dosyć wysoką cenę. I pomimo małej przydatności w leczeniu, było ono wykonywane. I tak po biopsji cienkoigłowej była wykonywana biopsja gruboigłowa, generując zyski ośrodków je wykonujących.

W odróżnieniu od Europy, w Stanach Zjednoczonych, profilaktyczną mammografię zaczynało się wykonywać już od 40 r.ż. i wykonywało się ją co roku (w Europie, w tym czasie, rozpoczynano od 50 r.ż., co dwa lata). I właśnie dzięki temu, USA miały wówczas dużo lepsze wyniki w wykrywalności raka piersi w jego wczesnym stadium, niż Europa (oczywiście w grupie kobiet które posiadały odpowiednie ubezpieczenie).

Prezydent USA Barack Obama wprowadził profilaktyczne badania piersi dla wszystkich kobiet za darmo, przerzucając koszty tych badań na Państwo. I była to słuszna decyzja, by wszystkie kobiety miały dostęp do badań profilaktycznych. Dobrze też, że zakwestionowano sensowność wykonywania biopsji cienkoigłowej w piersi (Europa już wtedy opierała się na biopsji gruboigłowej). Niedobrze natomiast, że podniesiono wiek rozpoczęcia tych badań (50 lat), a badania coroczne zamieniono na dwuletni cykl.

Dziś w krajach, w których rządy chcą zabrać pieniądze przeznaczone na badania profilaktyczne, pojawia się mnóstwo artykułów w prasie oraz fake newsów w internecie, które mówią o szkodliwości mammografii. W ten fałszywy sposób próbuje się usprawiedliwić decyzje polityczne.

Poniżej zamieszczam link (w języku angielskim) do wyników badania opublikowanego 18.05.2020, na grupie 500 000 kobiet, z którego wynika, że systematyczna, profilaktyczna mammografia obniża śmiertelność z powodu raka piersi o 41% !!!
https://www.auntminnieeurope.com/index.aspx?sec=sup&sub=wom&pag=dis&ItemID=618759

Podsumowanie:

  1. W Stanach Zjednoczonych wykonuje się mammografię, chociaż odkąd to nie ubezpieczyciel za nią płaci, a Państwo, to tak jakby trochę niechętnie.
  2. W Stanach Zjednoczonych tak samo jak w Europie, praktycznie nie wykonuje się biopsji cienkoigłowej w piersi, tylko biopsję gruboigłową. I to jest dobra decyzja.

Dla pełnego obrazu muszę dodać, że głównym powodem odstąpienia od biopsji cienkoigłowych w Europie był brak specjalistów, którzy mogli to badanie prawidłowo ocenić. Przyczyna tkwi w tym, że materiał z biopsji cienkoigłowej bardzo łatwo ulega uszkodzeniu. W związku z tym taką biopsję wykonywało się i oceniało jednocześnie, a więc cytolog musiał być obecny na miejscu, w trakcie wykonywania biopsji.

Praca związana z diagnostyką piersi pochłania mnie od lat. Także ja mogę rozwijać szczegóły tematu w nieskończoność. Chciałam jednak zasygnalizować informacje związane z badaniami wykorzystywanymi obecnie w diagnowowaniu chorób piersi. I na dziś, może jednak tutaj postawię już kropkę.

Zapraszam za tydzień.
O ciężarnej pacjentce, która sama sobie wyczuła zmianę w piersi (był to prawie 6 cm DCIS) opowiem następnym razem.

Porozmawiajmy o zdrowiu online

3 czerwca, godz. 19.00

Rozmowa Agaty Niemiec z radiologiem, dr Jolantą Łapczyńską.
Nieco drażniące sformułowanie choroba/“nie choroba“ używamy prowokacyjnie. Chcemy uświadomić, że chorób piersi jest niewiele – głównie rak i zapalenie piersi. Zdecydowana większość problemów z którymi zgłaszają się pacjentki i pacjenci nie są chorobą, a stanem, objawem, „nie chorobą“.
Zapraszamy!
https://www.facebook.com/240804063864/videos/246725046613953/